Etykiety do kosmetyków – jak dobrać materiał, żeby po miesiącach w łazience nadal wyglądały premium
Etykiety do kosmetyków są jednymi z najbardziej wymagających etykiet, jakie można zaprojektować i wydrukować i wcale nie dlatego, że projekt graficzny jest trudny. Prawdziwy test zaczyna się dopiero wtedy, gdy produkt trafia do łazienki Twojego klienta. Kosmetyk nie stoi w suchym magazynie, tylko pod prysznicem, na mokrej półce, jest dotykany mokrymi dłońmi, często ubrudzonymi kremem albo olejkiem, bywa ściskany, przewracany i odstawiany na wilgotną powierzchnię. W takich warunkach bardzo szybko wychodzi na jaw, czy etykieta do kosmetyków została dobrze dobrana technologicznie, czy tylko dobrze wyglądała na etapie projektu. Wielu producentów, szczególnie marek naturalnych i kraftowych, wybiera papierowe etykiety, bo kojarzą się z naturalnością. Na ekranie komputera wygląda to świetnie, na świeżo oklejonej butelce również. Problem zaczyna się po kilku tygodniach użytkowania. Papier zaczyna chłonąć wilgoć, delikatnie puchnie, marszczy się na krawędziach i traci swoją strukturę, a etykieta, która miała budować wizerunek premium, zaczyna wyglądać na zużytą.
Dlatego w przypadku etykiet do kosmetyków znacznie lepszym rozwiązaniem bardzo często okazuje się folia wodoodporna. Co ważne, nie musi ona wyglądać jak błyszcząca folia. Dostępne są materiały, które do złudzenia przypominają papier, mają delikatną strukturę i matowe wykończenie, a jednocześnie są całkowicie odporne na wodę i wilgoć. Dzięki temu etykieta przez cały okres użytkowania zachowuje dokładnie taki wygląd, jak w dniu produkcji. Drugim elementem, który ma ogromne znaczenie, jest klej. To coś, czego nie widać, ale co bardzo szybko daje o sobie znać w praktyce. Kosmetyki mają kontakt z olejkami, balsamami i kremami, a opakowania często stoją w zmiennych temperaturach i wysokiej wilgotności. Jeśli klej nie jest dobrany do takich warunków, etykieta zaczyna odchodzić na krawędziach i z czasem odkleja się coraz bardziej, przez co produkt zaczyna wyglądać na niedopracowany mimo dopracowanego projektu. W etykietach do kosmetyków ogromne znaczenie ma także wykończenie. Matowy laminat, wybiórczy lakier UV, hot-stamping czy embossing nie tylko podnoszą estetykę produktu, ale tworzą dodatkową warstwę ochronną, dzięki której etykieta nie ściera się od ciągłego dotykania mokrymi dłońmi. Producenci kosmetyków naturalnych często zastanawiają się, jak połączyć efekt papieru kraftowego z odpornością na wodę i dziś nie trzeba z tego rezygnować, bo nowoczesne folie strukturalne pozwalają uzyskać wizualny efekt papieru przy pełnej odporności na warunki panujące w łazience.
Największy błąd przy zamawianiu etykiet do kosmetyków polega na podejmowaniu decyzji wyłącznie na podstawie projektu graficznego i wyglądu materiału „na oko”. Rzadko bierze się pod uwagę to, w jakich warunkach produkt będzie używany, a jeszcze rzadziej wykonuje się wydruk próbny i sprawdza, jak etykieta zachowuje się na realnym opakowaniu w kontakcie z wodą i wilgocią. A to właśnie wydruk próbny pozwala uniknąć największych błędów, bo dopiero wtedy widać różnicę między papierem a folią wodoodporną oraz między standardowym klejem a klejem przeznaczonym do trudnych warunków.
Wyobraź sobie teraz prostą sytuację.
Twój klient stoi pod prysznicem.
Sięga po kosmetyk. Mokra dłoń ściska opakowanie. Woda spływa po butelce. Piana, olejek, resztki kremu. Szybki ruch, odstawia produkt na mokrą półkę.
Następnego dnia robi dokładnie to samo.
I kolejnego.
I kolejnego.
Mijają tygodnie. Potem miesiące.
Kosmetyk cały czas stoi w tym samym miejscu. W wilgoci. W wodzie. W codziennym użytkowaniu, które weryfikuje jakość dużo szybciej niż jakikolwiek test w biurze.
A etykieta nadal wygląda tak, jak w dniu, w którym klient wyjął produkt z pudełka po raz pierwszy.
Jest gładka. Krawędzie są równe. Nic się nie marszczy i nic nie odchodzi. Kolory są intensywne, powierzchnia nadal matowa i przyjemna w dotyku. Złocenie nadal łapie światło. Lakier nie jest starty.
Całość wygląda jak nowy, zadbany, dopracowany produkt.
Twój klient nie analizuje tego świadomie.
On po prostu czuje, że to jest dobry kosmetyk. Dobra marka. Produkt premium.
I właśnie do tego momentu prowadzi dobrze dobrana etykieta do kosmetyków. Nie do efektu „wow” na etapie projektu, ale do efektu „wow” po miesiącach realnego użytkowania w łazience.